Nie mam pojęcia jak to się zaczęło. Może siedziałam znudzona, wpatrzona w
ulice ciągnącą się za oknem, a może po prostu leżałam znudzona i nagle
to poczułam. Istnieje też wersja, że naszło mnie to podczas jednej z
lekcji matematyki, kiedy to moja koleżanka z ławki po raz kolejny
doprowadziła mnie do śmiechu.
Moje założenie od początku było proste. Mam pomysł, napiszę, opublikuję,
dowiem się co ludzie o tym myślą. Po drodze pojawiło się kilka
niepewności, tych chwiejnych chwil, kiedy to wątpiłam w to co robię
teraz.
PISZĘ. OPOWIADAM. Robię coś co lubię, choć nie jest to doskonałe.
Ta historia, którą mam zamiar Wam opowiedzieć wydarzyła się naprawdę. W
mojej wyobraźni ma ona nieskończenie wiele wersji, wątków... i ciągnie
się w nieskończoność. Mam nadzieję, że zobaczycie ją taką, jaką ja ją
widzę. Ciekawą, wciągającą... być może z odrobiną oryginalności...
Mój wstęp może Was pewnie zrazić. Też dziwnie bym się czuła czytając coś
takiego. Ale proszę, nie oceniajcie mnie, oceńcie tą historię...
Booooskie, pisz dalej ! Kobito masz talent, Pozazdrościć.;d
OdpowiedzUsuń