Muzyka:
https://www.youtube.com/watch?v=5Lt_lFTBrNI
Dziewczyna
rozglądała się po sali sądowej w poszukiwaniu choć jednej znajomej twarzy. Nikt
nie przyszedł. Wszyscy zwiali. Spuściła głowę, zaciskając powieki, aby się nie
rozpłakać.
Sędzia coś
mówił, o tych wszystkich złych rzeczach, których się dopuściła. Nie słuchała
go. Nie obchodziło ją czy to co robiła było słuszne, czy może złe i
nieodpowiedzialne. Miała prawdziwych przyjaciół… którzy w momencie, kiedy
najbardziej ich potrzebowała, schowali się do swoich nor i starali się uratować
swój własny tyłek.
Nie miała
im tego za złe. Zapewne sama by tak postąpiła. Ale mimo to czuła, że jest jej
przykro. Jakby coś rozdzierało ją w sercu. ,,Nie.
Oni cie zostawili, nie powinnaś nigdy nazywać ich swoimi przyjaciółmi! Wrobili
cię! A ty jesteś zbyt naiwna i głupia, żeby to zauważyć”, w głowie wciąż
rozbrzmiewały jej ostatnie zdania, które usłyszała od matki w momencie, kiedy
tamtego dnia do domu przyszła po nią policja. To bolało. Ale jeszcze większy
ból sprawiał fakt, że jej rodzicielka miała racje…
Dopiero
teraz to do niej doszło. Miała im to za złe. Sama siebie oszukiwała. W pewnym
momencie straciła nad tym wszystkim kontrole, a oni to perfidnie wykorzystali. Popisałaś się, dziewczyno, usłyszała w
głowie, ten wszechwiedzący głos, który tak kochał jej dokuczać za każdym razem,
kiedy zrobiła coś źle.
Miała
ochotę opuścić sale rozpraw. Albo przynajmniej skulić się, po czym zacząć cicho
łkać. Chciała pokazać jak bardzo się teraz boi, jak bardzo żałuje. Że nigdy nie
dopuściła by się tych wszystkich przewinień, gdyby wiedziała, jak to się
zakończy.
Ze łzami w
oczach obejrzała się przez ramie. Jej brat siedział w pierwszym rzędzie,
wpatrując się w nią z bólem wypisanym na twarzy. Cierpiał tak samo jak ona. Nie
mógł znieść myśli, że jego jedyna, kochana siostrzyczka dała się zwieść i
oszukać… wrobić w to wszystko. Mimo tego, iż wielokrotnie ją ostrzegał.
Ona sama go
nie słuchała. Kiwała tylko posłusznie głową, udając, że słucha. I to był błąd.
Bo jeśli chociaż raz przysłuchała by się jego monologowi, zrozumiałaby jak bardzo
będzie żałować tego co robi.
Kradła,
napadała, biła się… Teraz to brzmi tak głupio, tak źle. Ale kilka dni temu nic
sobie z tego nie robiła. Co dziwne, ona to lubiła. Dzień za dniem, robiła to
wszystko. Za każdym razem, kiedy łamała prawo czuła takie przyjemne motylki w
brzuchu. Tak bardzo to lubiła… Tak bardzo...
Jednak,
siedząc twarzą w twarz z wymiarem sprawiedliwości, miała ochotę cofnąć czas i
nigdy nie dopuścić do tego, co się wydarzyło.
-Sąd
najwyższy w Phoenix, skazuje Terri Black na dwa lata w poprawczaku, bez
możliwości wcześniejszego zwolnienia- sędzia wydał wyrok. Zmierzył wzrokiem
zgarbioną dziewczynę i dodał:- Mam nadzieję, że czegoś cię to nauczy.
Z pewnością, pomyślała skazana. Ta lekcja jest zbyt oczywista. Nie ufaj
nikomu. NIGDY WIĘCEJ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz