poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Prolog

Muzyka:
https://www.youtube.com/watch?v=5Lt_lFTBrNI

            Dziewczyna rozglądała się po sali sądowej w poszukiwaniu choć jednej znajomej twarzy. Nikt nie przyszedł. Wszyscy zwiali. Spuściła głowę, zaciskając powieki, aby się nie rozpłakać.
            Sędzia coś mówił, o tych wszystkich złych rzeczach, których się dopuściła. Nie słuchała go. Nie obchodziło ją czy to co robiła było słuszne, czy może złe i nieodpowiedzialne. Miała prawdziwych przyjaciół… którzy w momencie, kiedy najbardziej ich potrzebowała, schowali się do swoich nor i starali się uratować swój własny tyłek.
            Nie miała im tego za złe. Zapewne sama by tak postąpiła. Ale mimo to czuła, że jest jej przykro. Jakby coś rozdzierało ją w sercu. ,,Nie. Oni cie zostawili, nie powinnaś nigdy nazywać ich swoimi przyjaciółmi! Wrobili cię! A ty jesteś zbyt naiwna i głupia, żeby to zauważyć”, w głowie wciąż rozbrzmiewały jej ostatnie zdania, które usłyszała od matki w momencie, kiedy tamtego dnia do domu przyszła po nią policja. To bolało. Ale jeszcze większy ból sprawiał fakt, że jej rodzicielka miała racje…
            Dopiero teraz to do niej doszło. Miała im to za złe. Sama siebie oszukiwała. W pewnym momencie straciła nad tym wszystkim kontrole, a oni to perfidnie wykorzystali. Popisałaś się, dziewczyno, usłyszała w głowie, ten wszechwiedzący głos, który tak kochał jej dokuczać za każdym razem, kiedy zrobiła coś źle.
            Miała ochotę opuścić sale rozpraw. Albo przynajmniej skulić się, po czym zacząć cicho łkać. Chciała pokazać jak bardzo się teraz boi, jak bardzo żałuje. Że nigdy nie dopuściła by się tych wszystkich przewinień, gdyby wiedziała, jak to się zakończy.
            Ze łzami w oczach obejrzała się przez ramie. Jej brat siedział w pierwszym rzędzie, wpatrując się w nią z bólem wypisanym na twarzy. Cierpiał tak samo jak ona. Nie mógł znieść myśli, że jego jedyna, kochana siostrzyczka dała się zwieść i oszukać… wrobić w to wszystko. Mimo tego, iż wielokrotnie ją ostrzegał.
            Ona sama go nie słuchała. Kiwała tylko posłusznie głową, udając, że słucha. I to był błąd. Bo jeśli chociaż raz przysłuchała by się jego monologowi, zrozumiałaby jak bardzo będzie żałować tego co robi.
            Kradła, napadała, biła się… Teraz to brzmi tak głupio, tak źle. Ale kilka dni temu nic sobie z tego nie robiła. Co dziwne, ona to lubiła. Dzień za dniem, robiła to wszystko. Za każdym razem, kiedy łamała prawo czuła takie przyjemne motylki w brzuchu. Tak bardzo to lubiła… Tak bardzo...
            Jednak, siedząc twarzą w twarz z wymiarem sprawiedliwości, miała ochotę cofnąć czas i nigdy nie dopuścić do tego, co się wydarzyło.
            -Sąd najwyższy w Phoenix, skazuje Terri Black na dwa lata w poprawczaku, bez możliwości wcześniejszego zwolnienia- sędzia wydał wyrok. Zmierzył wzrokiem zgarbioną dziewczynę i dodał:- Mam nadzieję, że czegoś cię to nauczy.
            Z pewnością, pomyślała skazana. Ta lekcja jest zbyt oczywista. Nie ufaj nikomu. NIGDY WIĘCEJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz